Zdjęcie

Jestem kudlaty z miasta Bydgoszcz. Jestem Qyperem od 08-12-2008

Dodaj do kontaktów

Wyślij komplement

Moja strona www:
www.galeryjka.info

Mój blog:
kudlaty

Więcej o użytkowniku kudlaty

Statystyki
  • Recenzje: 95
  • Znajomi: 15
  • Zaproszenia: 0
  • Zamieszczone zdjęcia: 77
  • Zamieszczone video: 0
  • Kategorie do miejsc: 108
  • Stworzone wydarzenia: 9
  • Meldunki: 0
  • Otrzymane komplementy: 157
  • Niesamowita osoba:1
  • Zabawna recenzja:0
  • Zgadzam się z Tobą:2
  • Napisz więcej:1
  • Niesamowity przewodnik:0
  • Super grupa:0
  • Niesamowity profil:1
  • Fajne zdjęcie:1
  • Dobrze napisane:54
  • Bardzo pomocne:97

NewbieBadge RookieBadge PioneerBadge PublisherBadge PhotographerBadge NetworkerBadge InsiderBadge ExpertBadge PhotojournalistBadge PapparazziBadge BookerPrizeWinnerBadge NinjaBadge TotallyWiredBadge GigsterBadge CompletistBadge HardToPleaseBadge RaverBadge BusinessOwnerBadge

Pokaż moje wszystkie odznaki: 18


  • Zdjęcie użytkownika: BellaIsa
  • Zdjęcie użytkownika: gucha
  • Zdjęcie użytkownika: mrFLY
  • Zdjęcie użytkownika: mike-r
  • Zdjęcie użytkownika: Tolmaion
  • Zdjęcie użytkownika: tryfa
  • Zdjęcie użytkownika: masazesopot
  • Zdjęcie użytkownika: soso91
  • Zdjęcie użytkownika: mariolka_q
  • Zdjęcie użytkownika: suavaz
  • Zdjęcie użytkownika: comestai
  • Zdjęcie użytkownika: vooyoo

Pokaż całą listę kontaktów 15

Profil użytkownika kudlaty na Qype

White Chocolate - Bydgoszcz

Przesmyk 1, Stare Miasto, Bydgoszcz

03-09-2010

White Chocolate to alternatywa dla vanilla club i savoy, takie miałem zdanie, póki nie odwiedziłem klubu. Umiejscowienie dość nie ciekawe - dla osób które nie znają Bydgoszczy, może być problematyczne do odnalezienia. Na wejściu witają nas panowie z "wieszakiem". To pierwszy stopień selekcji. Następnie pojawia się kasa, do której weekendami trzeba co nie co wpłacić, zazwyczaj około 5-10zł. Kolejny selekcjoner, to człowiek płci pięknej (chociaż czesto do piękności nieco brakuje).
Po wejściu po schodach w dół, ukazuje się szatnia/bar/stoliki. Ogólnie tłoczno, za to muzyka wpadająca w ucho - niekoniecznie "hity na czasie". W barze niestety ceny dość wysokie, piwo butelkowe (desperados) 10 zł, drinki od około 13 zł. Na pewno z chudym porfelem nie ma się co wybierać, przy czym lepiej być pijącym niż kierowcą, gdyż ceny napojów bezalkoholowych nie dużo różnią się od tych wyskokowych.
Są oczywiście plusy, towarzystwo często na poziomie, chociaż jak wspomniała Koleżanka - coraz więcej osób po "chemioterapii". Z racji nie wydzielonych sal, porozumiewanie może być utrudnione, szczególnie dla osób które znajdują się w pobliżu parkietu.
Lokal całkiem nie zły, można wyskoczyć czasami, jako alternatywa studenckich klubów.
Jeżeli nie chcesz spotkać panów w dresach i swetrach, możesz śmiało się tam udać.

STwD Roman Bilecki - Bydgoszcz

Wiślana 25, 85-773 Bydgoszcz

08-03-2010

Firma istnieje na rynku od 1987 r. Firma STWD dąży do kompleksowego zaspokojenia potrzeb klientów w zakresie umeblowania domu. Znajdziemy tutaj łózka, krzesła, stoły, szafki. Wszystko wykonane jest z litego drewna, a wzornictwo łóżek jest nie tuzinkowe. Nie na darmo firma zdobyła najwyższe odznaczenia w Diamencie meblarstwa w 2007 i 2008 r. Fachowa obsługa klienta oraz znajomość własnych produktów na najwyższym poziomie - a przy takiej ilości (w bazie około 140 produktów) zazwyczaj nie możliwa.
Możliwość zamówienia przez internet to kolejny plus tej firmy. Jeżeli nie jesteśmy pewni koloru - nie zawsze kolor na stronie jest równy kolorowi "w naturze", możemy poprosić o wysłanie próbek. Na gotowy wyrób czeka się około 2 tygodni. Dowóz do każdego miejsca w Polsce + obsługa Węgier, Czech i Słowacji daje naprawdę duże możliwości.
Wzornictwo mebli jest raczej kierowane do nowoczesnych domów, ale klasycy także znajdą coś dla siebie.
Szczerze polecam wyroby tej firmy - są naprawdę trwałe i przede wszystkim solidne

Focus Mall - Bydgoszcz

Jagiellońska 39-47, 85-097 Bydgoszcz

08-02-2010

Największe centrum handlowe w Bydgoszczy, jeżeli szukasz wielu sklepów w jednym miejscu - to jest to coś dla Ciebie. Można coś zjeść na miejscu, ubrać się, a także zrobić zakupy sportowe, spożywcze itp.
To miejsce gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli nie masz co robić z wolnym czasem i lubisz zakupy, to musisz odwiedzić Focusa

Bon-Saj - Bydgoszcz

Śniadeckich 7, Centrum, 85-011 Bydgoszcz

23-11-2009

Długo zbierałem się do napisania recenzji, jakoś nie było "weny", czasu itp.
Do restauracji trafiłem można powiedzieć po 3 dniach od ukazania się wpisu iwonax23. Po pierwsze, bo pierwotny opis lokalu mi się nie zgadzał, po drugie - bo nigdy nie slyszalem o lokalu w tym miejscu a po trzecie - skoro pojawiło się coś do jedzenia, muszę to zjeść :)
Lokal jest usadowiony w dość widocznym miejscu - przy bardzo ruchliwej ulicy, z zewnątrz widać stoliki i osoby siedzące w środku - przypomina to trochę Mc'donalda - takie małe ZOO, przy wejściu tablica z napisem kredowym coś w stylu "tanio i smacznie", a nad drzwiami przywieszone dwie okrągłe lampy w stylu japońskim. po wejściu po schodkach do góry w rogu sali znajduje się wieszak na ubrania - jednakże bałem się tam cokolwiek zawieszać - jakoś mało na widoku. Stoliki poustawiane jeden przy drugim - jakby przyzakładowa jadalnia.
Usiadłem przy jednym z nich, liczyłem że ktoś poda mi menu...niestety przeliczyłem się tym razem, podszedłem do lady i zabrałem menu - kolejne rozczarowanie, menu jakby ktoś po prostu wydrukował zwykłą czcionką i zbindował - spodziewałem się czegoś klimatycznego - na próżno.
W menu kilkanaście pozycji kurczaka, wołowiny w różnych sosach, jakieś owoce morza itp. nic szczególnego, zamówiłem kurczaka w cieście z sosem słodko-kwaśnym i ryżem - koszt około 12 zł - czyli nie drogo. Podanie - super szybkie, nie czekałem 5 minut gdy nagle przyszedł do mnie szef kuchni i podał na wielkim drewnianym podstawku całą potrawę, na talerzu ryż + surówka + kurcza w ciescie, w jakimś małym naczynku sos.
Wszystko "pięknie", ale nie do końca - sos, rzeczywiście był słodki, ale kwaśny ani troche...ryż super sypki, ale mało słony, surówka z białej kapusty - jakby ktoś posiekał kapustę i wrzucił na talerz - bez smaku, tzn. smak białej kapusty ;P
kurczak...huh...jak to kurczak - też nic nie słony, a ciasto do tego bez wyrazu - to takie na wzór ciasta naleśnikowego, tyle że bez żadnych przypraw - straszna nędza.
Wniosek? nie wszystko co tanie jest dobre, ale nie oznacza to że coś co jest drogie będzie dobre.
2 gwiazdki za umiejscowienie lokalu + szybkie podanie.
Reszta wymaga poprawy i to bardzo dużej...pierwszy raz zdarzyło mi się żeby danie przygotowane przez kogoś innej narodowości (tutaj bodajże wietnamczyk) było tak jałowe i wręcz nie do zjedzenia. Polecam jeżeli ktoś ma dietę bez soli.

Chata Góralska - Ciechocinek

Nowy Ciechocinek 9, 87-720 Ciechocinek

04-10-2009

Chata Góralska to kolejna z restauracji, która swym wyglądem przykuwa uwagę i nie sposób jej nie zauważyć jadąc do Ciechocinka. Jest widoczna z każdej strony, duży budynek pokryty strzechą, z mini wodospadem, malowniczym stawikiem z karasiami ozdobnymi, dużym parkingiem i jakże pysznym menu.
Po wejściu do lokalu, naszym oczom ukazuje się barek oraz "drogowskazy" - na lewo dla palących, na prawo dla przeciwników tego typu używek. Po zajęciu miejsca przy wielkim drewnianym stole, który śmiało pomieści 6 osobową rodzinę, zaczęliśmy przyglądać się wnętrzu. Na ścianach i suficie powieszonych było pełno wypchanych zwierzaków - jeżeli ktoś jest temu przeciwny - nie polecam - ja jakoś dziwnie się czułem, gdy mnie to całe stado "obserwowało". W środku, jako że było to duże pomieszczenie panował chłód - dobrze że na każdym z siedzeń położone było coś w rodzaju koca/futra i można było się nim okryć :)
Niestety obsługa kiepska, po około 6-7 minutach siedzenia, sam wyruszyłem po menu. Może spowodowane to było faktem, że panował dość duży ruch jak na tą porę (około 10 rano), a kelnerka była tylko jedna. Nie minęła chwila jak pojawiła się obsługa z pytaniem czy może przyjąć zamówienie - oczywiście to znacznie za szybko, karta menu składała się z przynajmniej 30 potraw, nawet jak dla mnie to stanowczo za mało czasu, by wybrać coś śniadaniowego, tym bardziej że menu było napisane "góralskim" językiem.
Standardowo zamówiłem herbatę (tak tak, jestem jej "fanem"), oraz żurek i kiełbasę swojską, musztardę oraz pieczywo.
Herbata była niemal błyskawicznie podana - w dzbanuszku - na zupę też długo nie musiałem czekać. Jadłem w wielu miejscach żurek - ale ten był naprawdę warty uwagi, w środku kawałek kiełbasy białej - bardzo dobrej - do tego kilka ziemniaczków, grzyby leśne oraz pół jajka na twardo.
W żurku oprócz podstawowych przypraw, można było wyczuć trochę śmietany oraz chrzanu (co bardzo mi pod pasowało, gdyż jestem smakoszem "chrzanówki"), a także jakże pasujący majeranek. Porcja też była niczego sobie, myślę że przynajmniej pół litra zupy. Po spałaszowaniu w.wymienionego dania, przyszła kiełbaska - nic specjalnego wizualnie - dwa kawałki kiełbasy usmażonej, obłożona cebulą, na talerzu kilka paseczków papryki konserwowej z pietruszką na środku - bez rewelacji. Kiełbasa w smaku też, po prostu zwyczajna. Musztarda podana była w opakowaniu jednorazowym, o ile dobrze pamiętam firmy Helmans, także dla takiego smakosza musztardy jak ja - było jej co najmniej za mało.
Za śniadanie 2 osobowe (2xzupa, 2xjakieś danie, 2xherbata) zapłaciliśmy 64 zł - co jak na tak mały posiłek uważam że bardzo drogo.
Należy dodać, że musztarda była odpłatnie - 2 zł, a warta niewiele więcej niż 0,20 zł - oczywiście byłem tego świadom, zamawiając ją jako dodatek, jednakże nie spodziewałem się jej "wielkości"
Restauracja miła dla oka, ale nie miła dla portfela, dla tego tylko 3 gwiazdki

Taverna - Osielsko

Szosa Gdańska 81, Żołędowo, Osielsko

02-10-2009

Jak wspomniała gucha, wybraliśmy się dnia dzisiejszego do Taverny - chcieliśmy spróbować jakże polecanej przez Naszego znajomka zupy serowej. Jako, że zaraz po miłej obsłudze wylądowaliśmy przy naszym stoliku z kartą dań, wiedziałem że odwiedziny lokalu nie skończą się tylko na jednym daniu. Karta dań naprawdę zaskakuje, każdy znajdzie dla siebie coś dobrego, mamy tutaj dania mięsne, sałatki, dania z ryb, dziczyzny, mnóstwo zup, kilka deserów, a także jak wspomniała Aga - dania dla maluchów.
Oprócz tego karta win - szczerze powiedziawszy jako że byłem kierowcą, nie bardzo mnie interesowała, więc nawet nie zajrzałem, ale domyślam się że wybór był równie spory, jak w karcie dań.
Oprócz podstawowego menu, dołączone były także specjały kucharza. Tym razem jedna z potraw przykuła moją szczególną uwagę - sum afrykański ze szpinakiem, ziemniaczkami i sosem śmietanowym. Po skonsumowaniu zupy serowej - przyznaje Agnieszce rację - była rewelacyjna, czekałem na wybrane danie, popijając herbatkę i zajadając przekąski - pasta rybna była bardzo dobra, ale smalec i twarożek (z czosnkiem) także niczego sobie. Po chwili kelner przyniósł moje zamówienie - danie wyglądało przepięknie, ziemniaczki gotowane w całości, jako przybranie plaster cukini, udekorowany kiełkami rzodkiewki i plastrami pomidora, na środku kopiec z ryby, pokryty szpinakiem z skwarkami - nie złe połączenie. Pierwszy kęs ryby i już wiedziałem że ten dzień będzie udany. Po prostu niebo w gębie. Ryba ugotowana, ale nie "zagotowana", mięso kruche, wręcz rozpływające się w ustach - o żadnej "gumie do żucia" nie było mowy. Po zjedzeniu kilku kęsów, okazało się, że oprócz towarzyszącego rybie szpinaku, jest też fasolka szparagowa (zarówno żółta jak i zielona), oczywiście tak jak lubię - al dente - oraz gotowane pestki dyni, co zaskoczyło mnie mile, gdyż wcześniej nie miałem okazji próbować ich w takiej postaci.
Wszystko to było na tyle zrównoważone, iż nie zakłócało "gwiazdy dnia" - suma - który też nie był specjalnie przyprawiony, co mogłoby "zabić" jego specyficzny smak.
Po tych jakże miłych wrażeniach, przyszedł czas na zapłatę - i tu kolejny uśmiech - bo za 2xzupa, 2xherbata, 1xde volaille'a, oraz 1xsum afrykański wyszło nie wiele ponad 60 zł, a obiad naprawdę wyśmienity. Jak dla mnie lokal pod względem wystroju, obsługi, dań i ich cen, a także przystosowaniu dla osób niepełnosprawnych (tak tak, nie ma tutaj żadnych schodów, jest nawet toaleta dla niepełnosprawnych) zasługuje na wiele więcej gwiazdek, to kolejny punkt na mapie, do którego będę wracał przy najmniejszej okazji!

Kurkuma - Bydgoszcz

Jagielońska 1, Galeria Drukarnia, Bydgoszcz

30-09-2009

Kurkuma to restauracja oferująca wiele potraw, od sałatek, poprzez zupy, dania główne, kończąc na jakże lubianym przeze mnie sushi. Lokal utrzymany jest w klimacie Azjatyckim z dużym wpływem modernizmu. Na ścianach ekrany plazmowe, foto tapety z bambusem w roli głównej. Stoliki z ciemnego drewna, krzesła, a także fotele skórzane. Od razu po wejściu do restauracji (na 1 piętrze) rzuca się w oczy miejsce z mistrzami sushi, to jakby okrągły barek, w którym poruszają się łódki na wodzie, na których podpływa do nas zrobione sushi ;)
Zaraz po wejściu do lokalu wita nas obsługa i zaprasza do stolika, podając przy tym kartę dań, a także proponując swoje doradztwo w kwestii wyboru.
Zaskoczeniem jest to, że przy każdym stoliku są już sztućce - jak dla mnie trochę to nie higieniczne i nie wygodne, bo w przypadku sushi, nóż i widelec odpadają, więc dodatkowa "praca" dla obsługi.
W menu znajduje się wiele pozycji, ja jednak wybrałem się tego dnia na sushi, więc od razu przeszedłem na interesującą mnie stronę. Oczywiście kolejne zaskoczenie - wielki wybór - Nigri, Hosomaki (także wegetariańskie), Maki, Futo Maki,California Maki, California Paradise, Gunkan, a także całe zestawy.
Ja skusiłem się na "Hoso", zestaw składający się z 18 maki (ogórek, avocado, łosoś). Koszt zestawu w lokalu - 30 zł (na telefon - 38 zł)
Do tego herbata zielona (jaśminowa), oraz deser - ale o tym później.
Po złożeniu zamówienia, kelnerka przyniosła zieloną herbatę - zaparzona w żeliwnym dzbanku, do tego tradycyjny japoński "kubeczek" do picia naparu, a naparu tak jak się spodziewałem było dość dużo - ponad pół litra :)
Na sushi czeka się około 20 minut, w zależności od ruchu w knajpce. Po tym czasie dostałem zestaw tj. pałeczki, podstawka pod sushi, miseczka do sosu sojowego, sos sojowy,ciepły ręcznik oraz zamawiany zestaw na rzeźbionej desce. Tam oczywiście oprócz samego maki znajdował się też imbir oraz wasabi. Oczywiście obsługa zapytała czy wiem "jak to się je" :) Dobre, dla osób, które pierwszy raz próbują, gdyż jest troszkę zasad związanych z jedzeniem sushi. Maki były nie duże, więc bez problemu można było je zmieścić na jeden gryz. W smaku naprawdę dobre - porównywalne z "OTTO sushi". W tle leciała wyszukana muzyka, żadna pop, czy metal, ale też brakowało azjatyckiej muzyczki. Przeszkadzać mogą przeszklone "ściany" frontowe - dziwnie się je, gdy w około chodzi pełno ludzi, którzy patrzą w "talerz" - trochę jak MCDonald.
Jednakże smak podanego dania pozwala o tym zapomnieć, po spałaszowaniu całej "deski", przyszedł czas na deser - tym razem padło na szarlotkę z lodami waniliowymi. Oczekiwanie na nią to kolejne 20 minut - niestety nie zostałem o tym poinformowany.
Ale gdy już pojawiła się na stole, zupełnie zapomniałem o tym mały błędzie obsługi. Czarny kwadratowy talerz, z jednej strony gałka lodów waniliowych, udekorowana znakiem a'la znaczek renault oraz bitą śmietaną. po drugiej stronie porządny kawałek ciasta z jabłkami - jeszcze ciepły, duże kawałki jabłek, cynamon - pyszności, to wszystko udekorowane karmelem na kształt "kłębka" żyłki wędkarskiej, do tego kilka szlaczków czekolady w płynie - aż żal było jeść. Długo podchodziłem do pierwszego kęsa, z racji tego że nie chciałem psuć kompozycji na talerzu. Mając złe wspomnienia z "dakoty" ostrożnie posmakowałem i...zamarłem -takiego ciasta w życiu nie jadłem, było po prostu idealne, nie za słodkie, nie za mdłe, lody waniliowe także raczej z "górnej półki", jedyne co nie pasowało to bita śmietana - była po prostu śmietaną w aerozolu.
Wypad do kurkumy wspominam miło i na pewno gdy będę miał okazję coś tam zjeść - nie zawaham się. Koszt szarlotki to 14 zł, herbata w dzbanuszku to 6 zł. Jak łatwo policzyć 50 zł za powyższy zestaw - przy tych smakach to naprawdę nie dużo, szczerze polecam Kurkumę!

Dakota Hotel&Restaurant - Osielsko

Szosa Gdańska 46, Osielsko, 86-031 Osielsko

21-09-2009

Po wielu podejściach w końcu udało mi się odwiedzić w.w. restaurację. Wygląd od razu pozwala nam poczuć klimat, jaki będzie panował w środku. Po wjeździe na posesje widać kilka budynków zbudowanych na wzór tych niczym z westernu, duży parking pomieści wielu gości, a atrakcyjny zewnętrzny wygląd ucieszy nie tylko dzieci, lecz i dorosłych.
Główne wejście do restauracji oznaczone jest wielkim napisem "saloon", mamy też zaraz za standardowymi drzwiami z klamką, drzwi "skrzydłowe" - jak w tradycyjnym westernie. Po przejściu w. wymienionych drzwi ukazuje się barek, oraz miejsca siedzące, po chwili jest już przy nas kelner ubrany w kapelusz, białą koszulę i spodnie na wzór cowboy'a. Kelner bardzo uprzejmie zapytał jaki stolik sobie życzymy, czy miejsca dla palących czy nie, po chwili już siedzieliśmy na swoim miejscu. Stolik i krzesła na które trafiliśmy okazały się dla mnie nie co nie wygodne. Krzesła choć miękkie, były jednak za wysokie w porównaniu do wysokości stołu - mam prawie 2m wzrostu, więc po chwili miałem prawie odrętwiałe uda. Wystrój całej knajpki jest naprawdę rewelacyjny - wszędzie motywy cowboy'skie a także nieco meksykańskie i indiańskie, różne malowidła, stare żelazka, siodła, broń palna i biała - cud miód malina.
Nie minęła chwila jak już mieliśmy menu - wbrew pozorom skromne, kilka dań, za to duży wybór kaw i herbat. Ja wybrałem zupę rybną, karkówkę z grilla z kapustą "pół kiszoną", ziemniaczki z ogórkiem kiszonym oraz marchewkę z bazylią. Do picia standardowo herbata.
Herbatka przyszła ekspresowo - czajniczek, filiżanka, cytryna i łyżeczka - standard. Na zupę czekaliśmy około 20 minut, oczywiście byłoby warto gdyby nie to że zupa nie zrobiła na mnie większego wrażenia, wręcz przeciwnie - rosół, do którego wrzucono kawałki ryby i ugotowano, dodatkowo owoce typu banan i brzoskwinia. Zupa na kształt tzw. Ucha - czyli na ostro, ni jak się miała z tymi słodkimi owocami. Po "wciągnięciu" pierwszego dania, przyszedł czas na drugie, ale - no właśnie "ale" - po drugim daniu ani widu ani słychu, po około 10 minutach od zjedzenia, pojawiło się drugie danie które znowu mnie zaskoczyło - całkiem nie miło, otóż zamiast karkówki z wcześniej wspomnianymi dodatkami dostałem karkówkę z buraczkami i coś na wzór kalarepy gotowanej w sosie śmietankowym. Oczywiście całą sytuację zgłosiłem obsłudze i dostałem natychmiastową odpowiedź "tak to prawda, są inne dodatki, gdyż zmienił nam się kucharz, a zmiana menu będzie w ciągu kilku dni" - dla czego nie mogli poinformować mnie przed zamawianiem dania, tudzież w trakcie zamówienia ? Nie wiem - ale to chyba sprawiało im trudność.
Miłą sprawą było zaproponowanie wymiany dodatków na inne - jednakże znając kucharzy, wiem że wymiany nie są dobre, więc zostałem przy swoim. Pierwszy kęs - miłe zaskoczenie - karkówka krucha, krwista (choć takowej nie zamawiałem ;)), nie gumowata. Drugi kęs - dziwny sos z rodzynkami, kolejny kęs i nic się nie wydarzyło - nie było tego "WOW", na które zawsze czekam próbując kolejną potrawę. Kalarepa co druga twarda, buraczki zjadliwe, ziemniaki trochę jakby odgrzewane trzeci raz. Liczyłem na "boom", a został tylko niesmak. Stare powiedzenie brzmi "nie oceniaj książki po okładce" i tak też jest w tym przypadku, piękny obiekt, piękny wystrój, miła obsługa (choć można by przyczepić się do "dezinformacji" klienta) ale jedzenie do "pupy", do tego jego cena - dużo za wysoka.
Za obiad dwu osobowy (2 herbaty, 2 zupy, 2 dania główne) zapłaciłem 97 zł - przy smaku tych potraw nawet połowa byłaby za dużym wydatkiem. Lepsze "kotlety" jadłem w barach mlecznych i to za dużo dużo mniej.
Jeżeli nie jesteś na tyle głodny/głodna nie zjeżdżaj do "Dakoty", chyba że chcesz sobie porobić zdjęcia.
2 gwiazdki za wystrój i klimat.
Co do Hotelu to ceny powalają, za pokój 1 osobowy zapłacimy około 280 zł, i 250 zł w weekend, powyżej 3 dni upusty - ale nie wielkie.

mariolka_q ja też uważam,że reklamacja dania i wymiana go na inne nie jest dobra ;-) Fajna recenzja! Pzdr

Barka Club - Bydgoszcz

Rybi Rynek, 85-108 Bydgoszcz

15-09-2009

Barka to miejsce które kojarzy mi się z maturą, zawsze gdy czegoś się nauczyłem, biegłem tam z kolegami “uczcić” zdobytą wiedzę :) Lokal umieszczony na dwóch barkach, latem jak znalazł - prawie jak na wakacjach, szum wody, spiew ptaków i nieco spalin ;)
Można się wybrać wieczorem na karaoke, albo ze znajomymi gdy już miejsc nigdzie nie ma, choć na barce także pewnie ich nie znajdziemy…

mariolka_q Fajnie mieć takie miejsce z przeszłości, które się kojarzy z takim ważnym wydarzeniem jak matura...zamierzchłe czasy ;-) A poza tym uwielbiam karaoke więc na pewno chętnie bym się wybrała do Barki. Pozdrowienia, mariolka_q

mike-r Trzeba będzie się wybrać na "karaokowy" wieczór:D Pozdrowienia

Chińska Chatka - Bydgoszcz

Bartłomieja z Bydgoszczy 9, Fordon, 85-796 Bydgoszcz

14-09-2009

Chcesz zjeść coś na szybko, ale nie chcesz zapiekanki, kebaba, pizzy? Chińska chatka to miejsce dla Ciebie - makaron, kurczak, warzywa, kiełki sos, prażona cebulka - nic więcej do szczęścia nie potrzeba. To alternatywa dla chińskiej patelni - bardzo zbliżona, lecz brakuje jednej jak dla mnie ważnej rzeczy - najostrzejszego jaki do tej pory jadłem sosu - kobra. Ten który oferuje chińska chatka jest rzeczywiście pikantny, ale nie przepala stołu na wylot i to właściwie jedyna wada, oczywiście do wyboru mamy takie sosy jak wspomina gucha, ja osobiście polecam ostry, a także słodko-pikantny, najmniejszą furorę zrobił na mnie sos czosnkowy - powiem nie ładnie - ble. Dużym plusem są pałeczki bambusowe - makaron od razu inaczej smakuje, a kto mniej wprawiony, na pewno od razu się nie “napcha”. Duży kubek jest wystarczający by zjeść go w dwie osoby, mały wystarczający by się porządnie najeść. Polecam i raz jeszcze polecam - dobrze że wreszcie jakieś zmiany w Fordonie :)